Wstępniak.

Zacząłem swój blog 17go października 2014r., cel - oddzielić dobre od złego, ocenić na bieżąco obiektywnie i (bardziej)subiektywnie to co wypiłem, dorobić się własnej bazy piwnej, do której można zawsze wrócić i przypomnieć sobie, co konkretne piwo sobą reprezentuje. Ostatni tydzień to 1 piwo każdego dnia (maraton jak dla mnie, bo zazwyczaj piwo - najczęściej pszeniczniaki (szczytem był Paulaner czy Primator) i wytwory Browaru Fortuna dostępne w marketach - pijałem tylko w weekendy), poprzedzone długim studiowaniem zapachu, smaku i prezencji samego trunku. Zamiast jednak wrócić do najlepszego, mam już całą listę nowych piw do spróbowania, listę klasyków z gatunku "must-have" a niemal każdego dnia odkrywam nowe perełki do zdobycia. Nawet siebie nie podejrzewałem, że można za małe piwo dać 30-50zł i jeszcze być z tego dumnym, a po wypiciu usatysfakcjonowanym!

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

De Moersleutel + Borg - Sweaty Sheep Shit Shenanigans

Sweaty Sheep Shit Shenanigans to Imperial Stout uwarzony w holenderskim Brouwerij De Moersleutel, w kooperacji z islandzkim Borg Brugghús. Piwo ma 12% obj. alkoholu, w składzie: woda, słód jęczmienny, chmiel, drożdże. Na ratebeer ocenione na 87/35 punkty overall/style. Warka z datą do września 2023 roku.


Puszka 440ml, brak pełnego składu i parametrów na brązowej etykiecie. Piana nieduża, szybko opada do koronki. Barwa czarna z brązowym refleksem. W aromacie delikatne nuty wędzone, ogniskowe, czekoladowe, lekko torfowe. W smaku słodkie, deserowe, sporo czekolady, pralin, espresso, likieru, plus nieco apteczny finisz. Goryczka średnia, alkoholowo palona, niskie do średniego wysycenie, gładkie i dość pełne w odbiorze.


Ogólnie ok, wędzonka na szczęście na niskim poziomie, przeszkadza jednak słabo ułożone alko.

Cena: 4,75€

7-/10 pkt







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz